sobota, 7 kwietnia 2012

Jeszcze żyję piątkiem.

Pora już się kłaść. Nawet jestem z siebie zadowolona. Wczoraj miałam kryzys, ale pozbierałam się, podniosłam. Choć było to ciężkie.
Ugryzłam chemię. Wreszcie! A jak M. dziś przyjechał to zajęliśmy się jego dziedziną. Cierpliwie tłumaczył mi to co związane z wartością bezwzględną. Niby proste. Dla mnie byłoby o wiele prostsze, gdybym mogła to sobie wyobrazić ;) Ale już rozjaśniło się w główce mej :) Dobrze jest mieć takiego chłopaka.
Dni do matury niby już 26, ale przecież jeszcze żyję datą wczorajszą. Do łóżka kładę się z myślą o 27 dniach ;p

Do poduszki poczytam "Statystyczną analizę danych z wykorzystaniem programu R", którą zostawił M. Nie ma co - ma chłopak gust.:D Świetna pozycja ;p  Lepsza niż liczenie baranów ;D
Dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz