piątek, 29 czerwca 2012

Wyników nie będzie :)

Fajnie, że we mnie wierzyliście :)
Matura zdana. Wynikami się nie pochwalę :) Podstawy wysoko, ale z rozszerzeniami już gorzej. Poprzeliczałam punkty na uczelnie, które mnie interesują i szans nie widzę :) Za rok może się uda :)

I kurcze cieszę się, że nie podkusilo mnie sprawdzić wyników w internecie. Rano już ciągnęło mnie do komputera, ale się powstrzymalam. W szkole też chciałam sprawdzić na komórce, ale nie pamietalam hasla. I bardzo dobrze. Myślę, że jakbym weszła o 00:00:01 to bym miała kiepską noc i ogólnie zwalony humor. A tymczasem poszłam na zakończenie odwiedzić znajomych i nauczycieli i moglam się razem z nimi śmiać i żartować :)

czwartek, 28 czerwca 2012

Wyniki, wyniki, wyniki!!!!

Nie znam jeszcze. ;( Za niecała godzinę mogłabym je zobaczyć w internecie na zacnej stronie wyniki.komisja.pl, ale boje się bardzo... Nie wiem na ile mi to wyjdzie, ale teraz pójdę spać, rano wstanę, pójdę na zakończenie roku do LO spotkać się z ludźmi i potem odbiorę wyniki matur w szkole. Mam nadzieje, że nie skusi mnie wcześniej ;/

Nie wiem czy to przez zmęczenie czy przez stres, ale jest mi słabo. Boli mnie głowa i mam miękkie nogi. Fakt, że ostatnio się odchudzam i dziś dużo się chodziłam, było gorąco..
Niech mnie ktoś przytuli ;( Nawet już nie wiem co piszę ;//

niedziela, 24 czerwca 2012

Shyron.

Znalazłam dziś liścik od przyjaciela:
"I'm really happy to met you :) Thanks for helping me when I was feeling bad. I want you to know that I like you;) (hug). Good luck, Andrius."
Niewiele wystarczy, żeby pozyskać czyjąś sympatię. Wystarczy dobre słowo. Ten liścik czytałam już tyle razy, że niemal pisałam go z pamieci... A minęły już prawie 4 lata.

wtorek, 19 czerwca 2012

Spalanie maturalnych kilogramów - START! :)

Ruszam z akcją spalania maturalnego (i pomaturalnego:)) tłuszczyku. Mówię 'a sio!' wszystkim słodkim i solonym przekąskom, a 'witajcie!' zdrowemu jedzeniu. ;) Bo aż mi wstyd...

Chodzi mi po głowie bieganie. Ruch jest potrzebny, bo przecież samą dietą cudów nie zdziałam. Nigdy tak na serio nie biegałam i nie wiem czy teraz mi to wyjdzie. Od kiedy pamiętam wystrzegałam się jak diabeł święconej wody takiej formy aktywności. Nie umiem powiedzieć co jest (bądź mam nadzieje, było) tego przyczyną. Może to dlatego, że nigdy nie byłam najszybszym dzieciakiem? Jeśli już to wolałam taniec czy gimnastykę.
W każdym razie na jutro rano planuję swój pierwszy raz zbieganiem :p. Nawet na zachętę kupiłam sobie krótkie spodenki i pasujący top :))
Oby tylko na zamiarach się nie skończyło, ponieważ zapał u mnie czasami bywa słomiany. ;(

Oj tam, oj tam, będzie dobrze :)):D

Z innej beczki. Byłam dziś na spotkaniu autorskim z  Malgorzatą Kalicińską. Tą od 'Domu nad rozlewiskiem".  Właściwie to tak z przypadku niz zamiaru. Mama mnie namówiła, żebym poszła z nią i jej koleżanką. A że i tak miałam dziś wolny dzień i żadnych planów to się zgodziłam. :)
Książek tej autorki nie czytałam, więc nie bylam bardzo w temacie. Tyle o ile widziałam kilka odcinków serialu, I serii. Mogę powiedzieć tylko tyle, że kobieta taka z niej fajna i normalna. I wygadana, że ho-ho! :D Jedną książkę postanowiłam przeczytać z ciekawości - "Fikołki na trzepaku". Co do reszty to myślę, że może kiedyś albo wogóle. 
I przy okazji zaopatrzyłam się w pyszny sok jabłkowy z jabłek z tamtejszych sadów, naturalnie mętny, bez cukru i innych dodatków :)  Świetny jest. :) Niech się chowają pseudosoki i ich 100% owoców, a małym druczkiem  'sok odtworzony z koncentratu' ;)  

sobota, 16 czerwca 2012

Obecna!!

Trochę odżyłam. W tygodniu byłam z kolegą w RCKiK, ale niestety nie udało mi się oddać krwi (znowu Hb). Ale pozyskałam kolejnego świra :)) Ten już zapowiedział, że spróbuje jeszcze kogoś 'zarazić' krwiodawstwem :) Wczoraj była pizza z koleżankami. Bardzo mnie to spotkanie pozytywnie nakręciło. Zatęskniłam się za nimi, więc każda chwila spędzona z nimi wczoraj była dla mnie przyjemnością. :]

A dziś :) Przedpołudnie nad wodą. Popołudnie z książką z pięknym Korzeniowskim na okładce w jednej ręce i szmatka od kurzu w drugiej. Teraz szykowanie na wieczorny mecz Polska:Czechy :) Miała być strefa kibica, ale się odechciała. Będzie oglądanie w domu u siostry w nieco większym gronie :) Przekąski już naszykowane.

Słyszałam, że na bramce ma być Tytoń ;) Mam nadzieje, że pójdzie mu tak samo dobrze jak do tej pory, a nawet lepiej :)
No ale kto rozgryzie Smudę? Równie dobrze będzie jak wybierze Szczęsnego. Obydwaj są świetni :) Tylko już mi się znudziła jego buźka, bo jest na każdej Pepsi.. I na Laysach chyba też.

No i jestem ciekawa czy zagra Perquis?? Spodobał mi się :) ;P

Mykam :)) Milego wieczoru ;)

sobota, 9 czerwca 2012

Nowa kobietka.


To już tydzień jak mojemu bratu i bratowej urodziło się ich małe szczęście :)) Śliczną córeczkę mają.
A ciocia Ewa jest dumna:
z małej K., bo nie płacze jak ją biorę na ręce,
z brata, bo wydoroślał i bardzo jest w swoje dzieciątko wpatrzony,
z mojej bratowej, ponieważ dzielnie zniosła poród i bardzo dobrze sobie radzi
z wszystkimi obowiazkami, które na nią spadły. ;)))


Niesamowicie się cieszę. :)

Mama mnie ostrzega, żebym się nie zapatrzyła ;/

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Kropla do kropli, myśl do myśli...

To, że mam teraz dużo czasu wolnego sprzyja refleksjom. Dotyczą one przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Czasami zła jestem na siebie, że daję sobie przyzwolenie na roztrząsanie pewnych spraw. To mnie rozleniwia, dekoncentruje nad tym, co ważne, i wprawia w zły nastrój. Zastanawiam się czy z tym po raz kolejny walczyć czy pozwolić sobie na to. Może powinnam wykorzystać najbliższe dni na zastanowienie się nad sobą, przeanalizowanie przeszłości i wyciągnięcie wniosków...? Teraz, gdy nic mi nie przeszkadza i nie mam większych obowiązków, po to, żeby móc skupić się nad teraźniejszością i móc inwestować w przyszłość...
To dosyć osobiste, więc nie będę się rozpisywać o tym na blogu. Możliwe, że z tego powodu nie będę tu często pisać. 

Wciąż zastanawiam się nad wyborem studiów i tym, co mogę zrobić w te wakacje dla siebie. Spisałam już wszystkie terminy (rekrutacji, list, składania dokumentów...)  i obmyślam strategię działania. Niektóre uczelnie prowadzą proces rekrutacji jeszcze kilka dni po pojawieniu się wyników, więc jest trochę łatwiej i mniej się stresuję. 
Gdzie jest najłatwiej dostać się na medycynę(dwa przedmioty)?
Czy mikrobiologia ma sens?
Jako kierunek alternatywny lepiej wybrać coś na uniwersytecie medycznym czy pójść w kierunki biologiczne?



Dobranoc. ;)